piątek, 22 maja 2015

Plany na jesień, motywacja

Dzisiejsza notka powstała trochę z braku bieżących spraw które mógłbym opisać, a trochę dlatego że trzeba sobie w życiu stawiać jakieś "punkty odniesienia"(nie lubię sformułowania "cele"). Przynajmniej ja tak mam że ciężko mi się funkcjonuje jak nie mam jakiegoś wytyczonego planu. Oczywiście życie je skutecznie weryfikuje, no cóż - wtedy trzeba być na tyle elastycznym żeby być wstanie się do niego dostosować. A jak to się ma do zwierzaków/sportu?

Póki co ma się to zupełnie nijak. Dlatego pora żeby to zmienić! Do tej pory trochę goniłem w piętkę, jeździliśmy od sasa-do-lasa(a do lasu to już na pewno, hehe), jakoś tak bardziej żeby rozruszać zastane kości. Z czasem zrobiło się naprawdę nudnawo - w końcu ile można jeździć po prostych leśnych duktach w tę i nazad.

Nic tak nie motywuje do regularnego treningu jak zawody. Nie chodzi tu o wynik, ani o jakąś chorą rywalizację. Po prostu świadomość że przyjdzie czas kiedy będzie można sprawdzić swoje umiejętności daje dużo większą motywację i zapał do pracy, nadaje sens temu wszystkiemu. Współzawodnictwo to świetna sprawa i można też nawiązać nowe znajomości. Stwierdziłem że czas spróbować. Popytałem wśród znajomych, oni nie bardzo się orientowali, ale dali mi kontakt do Michała Nersa, napisałem. Nie dość że okazał się być bardzo sympatycznym facetem i dał namiary na 3 wczesnojesienne zawody to jeszcze dorzucił garść cennych porad odnośnie samego trenowania i diety(dla psa naturalnie, bo ja cały czas na redukcji hehe).

Tak więc moi drodzy kalendarz na jesień wygląda następująco:

1. Koniec września(w ubiegłym roku był to 28.09), Łódź, Las Łagiewnicki - Zawody organizowane przez Klub Sportowy Alaska; słyszałem od koleżanki która wystartowała że to świetna impreza(również jej pierwszy start w życiu), oczywiście w moim wypadku "zawody na wyjeździe" więc mam nadzieję że znajdzie się jakaś dobra dusza która mnie tam zawiezie - oby!

2. Początek października(w ubiegłym roku 10-11.09), Kampinowski Park Krajobrazowy - Zawody organizowane przez Fundacja CZE-NE-KA, organizowane były w ubiegłym roku po raz 25. Impreza typowo piknikowo-rodzinna, tym bardziej chętnie startuje się w zdrowej, ciepłej atmosferze, krótka trasa i najważniejsze - tak naprawdę to start u siebie, więc odchodzi część kosztów.

Mam nadzieję że przynajmniej jedną z imprez uda mi się zaliczyć bez "wtopy". Cel to start sam w sobie, przygotowanie się i dojechanie do mety bez przeszkód. Wynik? Się zobaczy jaki będzie, nie jadę po wynik - jadę dla frajdy i żeby uporządkować sobie i Koli kondycję. Oczywiście może zdarzyć się wpadka losowa, ale na to nikt nic nie poradzi. Spadamy biegać!

Pozdrowienia!
M.

Ps. Winter is Comming, hahaha :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz