Dzisiaj czekając na wyniki wyborów ruszyliśmy się trochę z psami, Ania z Psotą pobiegły przodem, ja i Kola goniliśmy je rowerem. Wróciliśmy do domu, wyniki. "Nasz" kandydat, Kukiz - 20%, nie załapał się na drugą turę. Szkoda. Ale wynik dobry. Pomyślałem wtedy że niezależnie od tego jaki byłby jego wynik to liczy się że wystartował.
Więc niezależnie czy ktoś to czyta, czy dam radę utrzymać ten blog "na chodzie" i od wszystkiego innego - piszę to dla siebie, dla nas. Może mój zapał skończy się za miesiąc, albo za tydzień. Może nie odkryję tutaj ameryki, a blog przeczytają tylko 2 osoby. To warto, do póki będzie mi to sprawiało przyjemność. Można wymyślić 100.000 wymówek dlaczego czegoś się nie zrobiło - bo pies rozciął łapę, bo kleszcze, bo za zimno, bo za gorąco, bo staw skokowy, bo sprzęt się psuje, bo robota, przeprowadzka - whatever. I cóż z tego że wszystkie są prawdziwe, jeśli to tylko wymówki. Takie same jakie ma 20 milionów polaków którzy dzisiaj nie poszło na wybory.
To tyle na dzisiaj. W tym tygodniu postaram się przygotować artykuł jak własnoręcznie pałąk do roweru zabezpieczający przed wkręceniem się liny w przednie koło. Wbrew pozorom to bardzo proste - a wiele osób nadal niepotrzebnie kupuje je w rowerlandzie. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do rowerlandu samego w sobie, natomiast głęboko patronuję idei "do it yourown" i uważam że kupowanie(i przepłacanie) za tak prosty patent to grzech lenistwa.
Pozdrawiamy.
M. A. K. i P.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz