Siema!
Od dłuższego czasu robiliśmy mniejsze i większe przymiarki do rozpoczęcia przygody z zaprzęgami, ciągnięciem na biegówkach, rowerze albo hulajnodze. Kola odkąd jest u nas zawsze lubiła aktywnie spędzać czas - nie ma się zresztą czemu dziwić, taka charakterystyka rasy. Jednak przeważnie ta aktywność kończyła się na bieganiu z nami lub zabawą i gonitwami z innymi psami na spacerach. Chcieliśmy żeby miała możliwość wybiegania się i pracy tak jak ma to zapisane we krwi. Poza tym warto też poszerzać własne horyzonty i możliwości bo posiadanie(nie lubię tego słowa, w końcu pies to nie rzecz) psa to jedno. My chcieliśmy żeby ten pies był naszym hobby, a nie tylko zwierzakiem z którym "o boże trzeba znowu wyjść".
Przymiarki zacząłem od szukania informacji co i jak z tymi sportami zaprzęgowymi. Generalnie jest tak, że trochę ludzi w Polsce się tym zajmuje, ba mamy nawet mistrzów i wicemistrzów świata, natomiast konkretnych informacji jak na lekarstwo. No, ale od czegoś trzeba zacząć. Ja zacząłem od tego żeby sprawdzić czy Kola ma zapał do ciągnięcia. Kupiłem 5-litrowy baniak z wodą i przypiąłem go do jej normalnych szelek spacerowych. Poszliśmy trochę pobiegać - no i poszło, okazało się że jak już przestała się bać goniącego jej baniaka to zapał do biegu miała większy niż normalnie. Od tamtej pory zaczęliśmy biegać bardziej regularnie(aczkolwiek bieganie w 10 stopniowym mrozie to absolutny killer dla moich płuc, tak, że ostatnie 2 tygodnie sobie odpuściliśmy). Pozostało pytanie co dalej? No więc tak, w każde hobby trzeba niestety zainwestować - w zaprzęgi zdecydowanie sporo(a doliczając do tego utrzymanie psów na odpowiednim poziomie i specjalistyczne karmy to BARDZO sporo), oczywiście jeśli chce się to robić "profesjonalnie". My na starcie mając jedną suczkę nadającą się do ciągnięcia postanowiliśmy się zabrać za sprawę trochę mniej profesjonalnie :). Wydatkiem koniecznym i niezbędnym jest zdecydowanie wyposażenie do biegania czy ciągnięcia, czyli odpowiednia uprząż zaprzęgowa oraz linka z amortyzatorem. My zaszaleliśmy i zamówiliśmy też pas biodrowy, koszt całkowity przedsięwzięcia ok. 200 zł, można to zrobić zdecydowanie taniej(myślę że dla chcącego zamknięcie się w ok. 120-140 zł to nie problem), jednak ponieważ Kola nie jest super rodowodowym przedstawicielem rasy, to uprząż(sledy lub też szorki - jak kto woli) były szyte na miarę.
Odkąd zamówienie dotarło kilkukrotnie byliśmy z nią na sankach(w naszym przypadku za sanki robi stara deska snowboardowa :D) i całkiem ładnie sobie radziła - zdecydowanie lepiej niż w starych spacerówkach(o tym chyba napiszę kiedyś dłuższy wywód). Dzisiaj przyszedł TEN dzień i dzięki pomocy znajomych(dzięki Baba Jaga, Renata, Grzesiek!) którzy skontaktowali nas z maszerem(który z zaprzęgami ma już trochę doświadczenia i wie co i jak) udało nam się wybrać i Kola pierwszy raz biegła w zaprzęgu!
Pierwsze wpięcie zakończyło się całkiem niezłym sukcesem - Kola i Misiek. Musiałem jechać na rowerze przed zaprzęgiem tak, żeby Kola mnie goniła - dała radę całkiem ładnie, nie było spięć między nią a Miśkiem a najważniejsze że już po paru susach wiedziała co jest grane.
Drugie wpięcie było na 4 psy i niestety Kola nie załapała od początku ich tempa przez co zaliczyła efektowną glebę już na starcie i szybko ją wypieliśmy.
Trzecie i ostatnie wpięcie znowu sukces, Kola na pozycji lidera, za nią Lays(pies Pawła który nam dzisiaj towarzyszył) i Mamba(jest na tymczasie u Pawła). Paweł został maszerem, a ja znowu jechałem na rowerze przed zaprzęgiem - niestety Kola bez wabika w postaci mnie lub Ani jeszcze nie do końca wie co ma robić, trzeba będzie nad tym popracować.
Podsumowanie jest takie - jest dobrze, wiemy nad czym popracować, strasznie dużo emocji jak na jeden dzień - jutro powtórka tak że trzymajcie kciuki!!!
Pozdrowienia,



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz