czwartek, 13 lutego 2014

W obiektywie #2

Siema!

Tak jak wspominałem w poprzednim poście - odwilż trwa w najlepsze, lub też najgorsze - jak kto woli. W związku z tym jesteśmy zawieszeni w stanie lenistwa. Chętnie bym dorzucił, że błogiego jednak prawdę mówiąc powoli zaczynam dostawać świra od tej laby. Nie ma co opisywać, do póki ten syf za oknem nie przejdzie stoimy zawieszeni w schemacie 2-1, tj. 2 krótkie spacery(30 min) i jeden dłuższy ponad godzinkę. Dlatego też Ania przygotowała dla Was kolejną porcję fotek i 2 filmiki, te pochodzą z końca stycznia zeszłego roku i jest na nich pierwszy dzień Koli u mnie oraz pierwszy spacer na który samodzielnie poszliśmy. Niewiele się od tego czasu zmieniło, tj. Kola jest bardziej śmiała i czuje się wreszcie "u siebie", dodatkowo przybyło jej trochę pięknej puchatej sierści(którą zaczyna już gubić, yuppi!) i parę kilo. Natomiast ja od tego czasu straciłem ok. 10-12 kilogramów, tak że jeśli nie macie pomysłu jak skutecznie zmotywować się do odchudzania to polecam adopcję Haszczaka, nic tak nie zadba o linię. Tym optymistycznym mam nadzieję fragmentem polecam przejrzeć fotki:






Kola od początku była łasa na przysmaki :)


Pozdrawiamy gorąco,
A. i M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz