niedziela, 9 lutego 2014

Odwilż

Siema,

pogoda za oknem nie napawa optymizmem. Zamiast białego puchu- szaro i ponuro, a resztki śniegu które zostały na trawie są albo zamarznięte po wierzchu albo stały się szaro-burą breją. O ile po brei jeszcze dałoby radę pobiegać o tyle po tym zamarzniętym syfie niespecjalnie - przynajmniej ja odradzam. Generalnie odwilż z dużą amplitudą temperatury pomiędzy nocą a dniem nie jest tym co tygryski lubią najbardziej.

Koli w prawdzie stan podłoża nie robi różnicy(jak mówi ludowe przysłowie "dobry koń i po błocie pociągnie") natomiast ilość kup, resztek, kości i innego bardziej lub mniej zepsutego syfu która wychodzi spod resztek śniegu jest na tyle intrygująca i pachnie na tyle wybornie, że jest zdecydowanie lepszym zajęciem niż słuchanie komend i jakiekolwiek ćwiczenia.

Chcąc nie chcąc - odpuściłem, oczywiście dużo chodzimy itd. ale jakiś bardziej wymagający myślenia trening jest nie do zrealizowania w chwili obecnej, nawet nie myślę żeby sięgnąć po sleedy bo boję się żeby nie weszło jej w nawyk obwąchiwanie wszystkiego w uprzęży która służy do pracy. Oczywiście ćwiczymy niezatrzymywanie się przy każdy kwiatku i krzaczku, oraz komendę "fe" jak Kola próbuje coś wcinać, ale to trochę syzyfowa praca - "fe" - 5 m dalej znowu jest coś interesującego... 

Taka szybka zmiana temperatury na +6 chyba też jej specjalnie nie służy, bo dzisiaj cały dzień była osowiała i ogólnie rzecz biorąc senna. Dopiero wieczorem jak spotkałem się z Pawłem i Iwoną na spacerze to trochę poganiała za Laysem i Mambą.

Chyba tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że taki stan pogody nie będzie się utrzymywał zbyt długo i lunie porządny deszcz i zmyje cały ten burdel albo znowu sypnie białym. Tak czy inaczej pauzujemy i mam nadzieję, że nie na długo.

Jutro przy dobrych wiatrach planuję wycieczkę do Międzylesia i jakiś dłuższy trekking. Przy okazji sprawdzę jak Kola się zachowuje w lesie - wydaje mi się, że powinno być lepiej, może nie za pierwszym razem, bo każdy zapach będzie nowy, jednak ich ilość jest ograniczona, a w okolicy co trawnik to nowy zapach w gammie od rozkładającego się szczura po gnijący bigos czy inny kebab.

Jest to też dobry wstęp do dyskusji nad kulturą ludzi i sprzątania po psie. Coraz bardziej się zastanawiam czy to drugie ma jakiś sens widząc te obsrane po zimie trawniki - w swojej okolicy mogę na palcach jednej ręki policzyć osoby które sprzątają po pupilach. Więc czy to że sprzątnę te 4 klocki dziennie w ogóle coś zmienia? Nie sądzę... Czymś zgoła innym jest natomiast wypieprzanie resztek żarcia dosłownie przez okno. Ostatnio idąc pod blokiem prawie dostałem zgniłym ziemniakiem. Pani która sypie kaczkom i gołębiom żarcie jak zwróciłem jej uwagę, że są od tego karmniki, a poza tym, że one nie jedzą kości i zgniłych obierków od warzyw, to zrobiła oczy w 5 zł i nie wiedziała co powiedzieć po czym uciekła w drugą stronę.

A jak Wasze psy? Też mają taki problem, czy może są mniej rozkojarzone albo po prostu bardziej posłuszne? Odwilż przechodzi u was gładko czy jak u mnie po grudzie? Dajcie znać w komentarzach!

Jeżeli pogoda się utrzyma to chyba nie będę opisywał siedzenia w chałupie, więc pojawią się na pewno jakieś fotki, a jeżeli Ania znajdzie chwilę czasu to może nawet napiszemy jakieś dłuższe charakterystyki naszych suk.

Na koniec jeszcze dodam, że jeśli macie jakieś sensowne opracowania dot. sportów zaprzęgowych w formie elektronicznej to polecam się bardzo i przyjmę w każdej ilości i jakości, o ile będą po polsku lub angielsku. Chodzi mi głównie o naukę komend zaprzęgowych, jak budować treningi itp.

Pozdrawiam,
M.

2 komentarze:

  1. Rozbawiłeś mnie tym zgniłym szczurem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak zgniły nie był bo leżał pod śniegiem, ale fakt jest taki że one wszystko są wstanie wyszukać pod śniegiem. Wczoraj jak złapały trop to nic nie szło zrobić ani prośbą ani groźbą. Okazało się że ponad 700m przed nami facet szedł ze świnią...

      Usuń